Mieszkańcy wsi szczególnie miło wspominają dziedziczki. Olga oraz jej córki Anna(5.06.1876-6.04.1969) i Ewa(1881-1830) zasłużyły się dla rozwoju okolicy. Olga z Tretterów Hallerowa żona Henryka Hallera de Hallenburg wychowała pięciu synów i dwie córki wpajając im umiłowanie Boga, Honoru i Ojczyzny, owdowiała młodo.
Obie siostry, Anna i Ewa, pracowały bardzo intensywnie w parafii. Prowadziły wykłady w Bractwie Matek Chrześcijańskich, pracowały w kółkach rolniczych, urządzały odczyty, pogadanki, prowadziły kursy koszykarstwa, tkackie i szycia; z całą energią prowadziły Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej i Męskiej.

Wyrazy uznania należą się Annie zwanej tutaj popularnie Niusią – nauczycielce , działaczce społecznej i patriotycznej – za jej pracę wśród jurczyckiej młodzieży.
Ukończyła Uniwersytet Jagielloński oraz wiele kursów podyplomowych. Biegle władała językiem niemieckim, francuskim, angielskim i rosyjskim. Uczyła najpierw w szkołach podkrakowskich ( Jurczyce, Polanka Hallera), w Janowie Lubelskim w samym Krakowie, potem w seminarium nauczycielskim w Mysłowicach, w Bytomiu, Kluczborku a po II wojnie światowej w Kożuchowie ( tu już jako katechetka- najpierw w szkole, a potem w przykościelnych salkach). Dała w swym życiu świadectwo głębokiej wiary i patriotyzmu. Od 1913 roku stała na czele Sodalicji Nauczycielek Wiejskich. Działała w okresie plebiscytów na Górnym Śląsku, Śląsku Opolskim, a także Śląsku Cieszyńskim. Prowadziła akcję oświatową wśród powstańców śląskich. Była przy bracie Józefie Hallerze i czynnie włączyła się w pracę oświatową w wojsku polskim w okresie wojny polsko-bolszewickiej w roku 1920.
Wraz z siostrą na własnych gruntach, z własnych funduszy wybudowały około 1906 r. szkołę w Jurczycach. Jak na owe czasy było to nie lada posunięcie. Najmłodsze dzieci obok nauki pisania, czytania i rachowania uczyły się także patriotycznych pieśni, wierszy, poznawały obyczaje i tańce ludowe. Tym, którzy chcieli się dalej uczyć, pomagała przygotować się do egzaminów i umieszczała ich w Krakowskiej Bursie przy ul. Czystej, gdzie uczyli się zawodu. Siostry Hallerówny kupowały wszystkim uczniom książki, zeszyty, prowadziły także we dworze bibliotekę dla okolicznych mieszkańców. Anna założyław Jurczycach Związek Kobiet, kiedy nikomu się jeszcze nie śniło o Kołach Gospodyń Wiejskich, i ona zafundowała pracownikom wyjazd do Częstochowy i Krakowa.
Wszyscy Hallerowie byli głęboko religijni. W maju i czerwcu na nabożeństwa do dworu przychodziły dzieci z całej wioski, to dla nich był pieczony piernik. dla nikogo nie zabrakło słodyczy. Dzieci jurczyckie w dzień imienin pani Niusi umyte i odświętnie ubrane przychodziły składać życzenia i wręczyć chociaż skromne bukieciki kwiatów.
Anna była bardzo wrażliwa na ludzką biedę i jak mogła starała się jej zaradzić. Gdy w biednej jurczyckiej rodzinie urodziło się dziecko, zdarzało się, że nawet swoje prześcieradła darła na pieluchy i zanosiła potrzebującym. Swoją porcję cukru zwykle zamiast do filiżanki zsypywała do torebki papierowej, a potem zanosiła go wiejskim dzieciom.
Siostry doprowadziły do wybudowania w Jurczycach spichlerza, w którym przechowywano zboże przeznaczone dla pogorzelców lub ofiar zbyt ciężkiego przednówka.
Wyrazy uznania należą się też Annie za to, że podczas okupacji niemieckiej organizowała wraz z bratem Karolem we dworze w Jurczycach turnusy wczasów dla pracowników Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przybywali też tułacze z Poznańskiego, Kaliskiego, Pomorza. Kiedy dwór nie mógł ich pomieścić, rozlokowywano ich we wsi, ale żywiono we dworze. Można sobie wyobrazić, jak ciężko było Annie i jej bratu Karolowi oraz domownikom .
Po wojnie Anna korzystała przez pewien czas z gościny rodziny Godzików, a potem przeniosła się do Kożuchowa koło Nowej Soli, gdzie uczyła religii. Nadal jednak przyjeżdżała do Jurczyc. W każde odwiedziny gromadnie witana przez mieszkańców i dzieci, którym rozdawała słodycze i kolorowe książeczki. W 1969 roku zamieszkała w Domu Opieki Społecznej Helclów w Krakowie. Zmarła w wieku 93 lat. Pochowano ją w rodzinnym grobowcu w Radziszowie. Pożegnali ją mieszkańcy Jurczyc, Radziszowa i Skawiny, a pogrzeb prowadził osobiście ks. kardynał Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II i jego kolega Stanisław Kościelny ksiądz z Jurczyc.

